Za trzy wanienki, dwa ciężkie krzesła, dużą kankę do mleka, małą kankę i cynowy dzbanek, zapłaciłam 49 zł. Może ktoś powie,że mam coś z głową:), na co mi te graty?? Uwierzcie mi, moje uszy są gotowe przyjąć te słowa, a oczy, widok "zakrętu" toczonego palcem wskazującym na czole:))
Co z nimi zrobię? To już prawie wiem. Krzesła po pomalowaniu i dorobieniu drewnianych siedzisk, dumnie staną przy stoliku w małej altance, która widać tu na jednym zdjęciu. Tylko jaki kolor?...niebieski, biały, miętowy, może inny? W tej chwili są jakieś takie dziwno-siwe:). Głębsza wanienka i duża kanka posłużą, jako pojemniki do kwiatów.W jednej z tych podłużnych posadzę zioła, które w tej chwili rosną w różnych miejscach ogrodu. Na drugą nie mam pomysłu jeszcze, ale coś się wymyśli:)). Jak Wam się podobają moje nabytki?
Tak oto skończyła się wyprawa po nowe ciuchy. Zamiast nowej szmaty, mam stare graty:))) Do sklepu z ciuchami nie dotarłam. Z brudnymi łapami "grzecznej" pani nie wypada :)) Bon jest ważny bezterminowo, więc zdążę go wykorzystać. Czekał od grudnia,więc jeszcze trochę może poczekać. Chyba,że znów coś zgoła innego zawróci mnie z drogi :)












